w Podróże

Dolny Śląsk z dzieckiem lub bez

dolny-slask-z-dzieckiem-lub-bez

Dolny Śląsk to idealny kierunek na jesienny weekendowy wypad, kilkudniowe wagary z pracy, lub nawet dwutygodniowy urlop w środku lata. To z jednej strony nieprzebrane bogactwo wrażeń i atrakcji, tych naturalnych – związanych z malowniczą w tamtym regionie przyrodą, jak i tych sztucznych, stworzonych przez człowieka. Z drugiej strony, to spokój, cisza i prawdziwy slow life dla tych, którzy takiego wyciszenia potrzebują. Dla wielu mieszkańców Polski jest to teren jeszcze całkowicie nieodkryty, który ze względu na fakt, że infrastruktura drogowa w ostatnich latach uległa znaczącej poprawie, w końcu staje się dostępny.

Region jest tak bogaty i różnorodny, iż ciekawostek do zwiedzania i szlaków górskich do przejścia wystarczyłoby na kilka porządnych wakacyjnych wyjazdów (a wielbiciele tych okolic powiedzieliby pewnie, że i kilkanaście). Co więcej, są to miejsca tak pełne uroku, że nawet odwiedzane kilkukrotnie nie nudzą.

Opisanie całej tej różnorodności w jednym poście jest niemożliwe, pozwolę więc sobie na subiektywny wybór miejsc wartych odwiedzenia. Co charakterystyczne: konfiguracja w jakiej podróżujecie nie ma tu większego znaczenia. Opisane przeze mnie miejsca będą ciekawe i dla dorosłych, dla rodzin z dziećmi z wieku szkolnym, a i na podróż z niemowlęciem nadadzą się znakomicie.

Dolny_Śląsk_wakacje

~~ ♦ ~~ ♦ ~~

Miasta i miasteczka

Stolicą Dolnego Śląska jest oczywiście Wrocław, który sam w sobie zasługuje na oddzielny post, więc tu pozwolę sobie go ominąć. Wszystkim Wrocławianom obiecuję jednak wrócić do niego w przyszłości, z należnym mu szacunkiem. Tutaj, na pierwszy ogień pójdzie Jelenia Góra:

Jelenia Góra ratusz
Jelenia Góra – źródło: Wikimedia

Miast i miasteczek mniejszych, ależ jakże urokliwych, jest w regionie sporo. Bywa, że nieco pokryte patyną, lecz cały czas ukazujące swoje piękno. Na uwagę zdecydowanie zasługuje tu Jelenia Góra, a w zasadzie jej Stare Miasto, z centralnym Placem Ratuszowym. Mamy tu wszystko co kochamy w takich miejscach: zabytkowe kościoły i rzeczony ratusz, kolorowo tynkowane kamieniczki z podcieniami, w których kryją się słodkie kafejki – niektóre bardziej „nowomodne” inne znowu jakby żywcem przeniesione z poprzedniej epoki, co powoli staje się ich mocnym atutem. Co znamienne, jeleniogórska starówka nawet w szczycie sezonu rzadko bywa miejscem zatłoczonym. Jadąc tam możemy się więc nastawić na przyjemny, niespieszny spacer z lodami w jednym ręku, a aparatem w drugim.

W kontekście miast w regionie moją uwagę zwróciły jeszcze dwa, które z czystym sercem mogę polecić – Bolesławiec i Złotoryja.

ceramika bolesławiec
Źródło: boleslawieckaceramika.pl

Bolesławiec, stolica polskiej ceramiki, znana jest chyba wszystkim naszym paniom domu, choćby nawet nie były wielbicielkami kolorowej zastawy stołowej w stylu rustykalnym. Szczególnie warto jest odwiedzić miasteczko w trakcie corocznego Święta Ceramiki – festynu, który zwyczajowo odbywa się w drugiej połowie sierpnia. W bardzo dobrych cenach możemy tam kupić wtedy prawdziwe dzieła sztuki użytkowej, a oprócz tego spróbować lepić z gliny na kole garncarskim, zdobić talerze metodą stempelkową, a także samemu na chwilę zamienić się w dzieło sztuki, za sprawą Pań z fabryki „Bolesławiec” które wzory jakie odnajdujemy przeważnie na talerzach mogą zrobić nam np. na ramieniu. Aż szkoda później to zmywać.

Złotoryja
Złotoryja – źródło: Wikimedia, Autor: Slawomir D-K – Own work, CC BY 3.0

Złotoryja jest jednym z tych miejsc, gdzie czas zatrzymuje się zupełnie. Starówka, kamieniczki, zaraz obok niewielkie bloki mieszkalne, spokój i cisza. Może nawet zdarzyć się tak, że zza węgła średniowiecznego kościoła wyjdzie nagle grupa ludzi w strojach z epoki… Wrażenie dość zaskakujące, lecz to nikt inny tylko kopacze złota, którzy pod koniec maja organizują w Złotoryi swoje mistrzostwa. Inne, drobne wydarzenia związane z poszukiwaniem cennego kruszcu odbywają się w Złotoryi i okolicach przez całe lato. Na bardziej zaangażowanych poszukiwaczy czeka średniowieczna kopalnia „Aurelia”, którą warto zwiedzić aby lepiej wczuć się w atmosferę tamtych regionów, a także zlokalizowane przy rynku Muzeum Złota.

~~ ♦ ~~ ♦ ~~

Górskie szlaki i wodospady

Karkonosze_szlaki_turystyczne

Okolice Jeleniej Góry, która położona jest w malowniczej kotlinie, to Pogórze Kaczawskie – zwane również Krainą Wygasłych Wulkanów i oczywiście Karkonosze. Górskich szlaków na wszelkich poziomach trudności jest tu mnóstwo, a wielbicieli górskich wspinaczek odsyłam do stron szczegółowo je opisujących – np. tutaj lub tutaj. Natomiast osobom nieco mniej nastawionym na samodzielne górskie wędrówki, jednak nie chcącym zrezygnować z nich całkowicie, polecam dwie wycieczki do wodospadów w okolicy Szklarskiej Poręby, a także kolorowe jeziorka.

wodospad_szklarki, wodospad_kamieńczyka

Wodospad Szklarki jest masowo odwiedzany przez większość osób przyjeżdżających w ten rejon Karkonoszy, o czym świadczą całkowicie zastawione autami parkingi przy wejściu na szlak od strony szosy Jelenia Góra – Szklarska Poręba. Dojście do wodospadu od tego miejsca to dosłownie kilkanaście minut, a trasa nadaje się dla wózków. Jednak, jako że parkowanie i poruszanie się w tłumie to dla wielu nic przyjemnego, proponuję skorzystanie z nieco dłuższego, lecz moim zdaniem znacznie przyjemniejszego szlaku ze Szklarskiej Poręby. Samochód możemy bez większego problemu zaparkować przy końcu ulicy 1-go maja, w okolicy Karczmy Hutnika, a następnie udać się w dół zielonym szlakiem. Mniej więcej w połowie drogi, kiedy słyszymy już szum wody, odbijamy w prawo na idące razem szlaki niebieski i czarny, które prowadzą nas w dół potoku Kamieńczyka aż do wodospadu i zlokalizowanego przy nim schroniska. Powrót tą samą trasą to kilkanaście minut podejścia pod górę, dlatego wjechanie tam wózkiem jest raczej niemożliwe. Trasa jest jednak na tyle krótka i nieskomplikowana, iż nawet przedszkolaki są w stanie pokonać ją samodzielnie na własnych nogach, z rodzicem za rękę. Wycieczkę do wodospadu warto jest zakończyć wizytą w Leśnej Hucie i na własne oczy zobaczyć jak wygląda produkcja szkła.

Największy w Karkonoszach i prawie największy w Polsce Wodospad Kamieńczyka (ustępuje  tylko Wodogrzmotom Mickiewicza, które jednak są właściwie trzema połączonymi wodospadami, oraz imponującej Wielkiej Siklawie) znajduje się przy pieszym szlaku na Szrenicę i dojść do niego można dwojako. Jeśli mamy mało czasu, lub nie mamy ochoty na podziwianie widoków z góry, możemy skorzystać z czerwonego szlaku prowadzącego z centrum Szklarskiej Poręby, lub czarnego od dolnej stacji kolejki linowej na Szrenicę. Droga do wodospadu jest szeroka i tylko miejscami bardzo stroma, a dotarcie do celu nie powinno zająć więcej niż 40 minut. Jednak, ponieważ trasa wyłożona jest nierównymi kamieniami, nie ma raczej szans na wjechanie tam wózkiem. Sam wodospad możemy oglądać od góry, przez metalowy płot (!), lub z dołu wąwozu, do którego wchodzimy zabezpieczeni liną i wyposażeni w kask chroniący nas przed spadającymi kamieniami. Czerwony szlak prowadzi dalej w górę na szczyt Szrenicy.
Alternatywnym sposobem na dotarcie do wodospadu jest połączenie tego punktu programu z wycieczką na samą Szrenicę. Na szczyt góry możemy wejść na piechotę szlakiem czerwonym lub drogą prowadzącą wzdłuż wyciągu krzesełkowego. Opcją wartą rozważenia jest również wjechanie tam wyciągiem. Jest to możliwość nader często wybierana przez rodziców z dziećmi, chociaż bilety to koszt kilkudziesięciu złotych na osobę. Od górnej stacji wyciągu podejście na szczyt i do zlokalizowanego tam schroniska nie zajmie nam więcej niż 10 minut. Uwaga: jadąc w górę na wyciągowym krzesełku nie zapomnijcie obejrzeć się za siebie! Takiego widoku na Szklarską Porębę nie ma nawet z góry.
Z powrotem możemy dostać się tą samą drogą (czyli zjechać wyciągiem), ale możemy również wykorzystać szlak czerwony i mijając schronisko na Hali Szrenickiej udać się w dół, zahaczając po drodze o wodospad. Miły i przyjemny pięciokilometrowy spacerek, chociaż miejscami droga jest na tyle stroma, iż można poczuć to w kolanach. Rodzice z małymi dziećmi z pewnością docenią jednak fakt, iż tym razem nie pokonują jej w przeciwnym kierunku.

Kolorowe jeziorka

kolorowe_jeziorka_rudawy_janowickie

W Rudawach Janowickich, ok. 30 kilometrów od Jeleniej Góry znajduje się szlak spacerowy do kolorowych jeziorek – czterech położonych w lesie pokopalnianych zbiorników wodnych, które ze względu na skład chemiczny dna mają niespotykane na co dzień kolory. Jeziorka znalazły się na liście 7 nowych cudów Polski w National Geographic.
Samochód możemy zostawić na wygodnym parkingu koło wejścia na szlak, a wycieczka tam i z powrotem zajmie nam parę godzin (łącznie z odpoczynkiem na miejscu). W ostatnim z jeziorek niektórzy miejscowi nawet pływają, gdyż woda – pomimo swojego intensywnie niebieskiego koloru – jest czysta. Jednak, z całą pewnością jest to niedozwolone (Park Krajobrazowy!) oraz niebezpieczne (20 metrów głębokości!), więc nie polecam. Trasa do jeziorek jest również ścieżką edukacyjną, z której można dowiedzieć się wielu cennych informacji na temat samych zbiorników wodnych, ukształtowania terenu i napotykanej tam roślinności. Więcej informacji można znaleźć tutaj.


Cieszę się, że czytasz mój blog.
Nie przegap żadnego wpisu –
obserwuj PATCHWORK w serwisie
Facebook Instagram Google+Pinterest Bloglovin’


~~ ♦ ~~ ♦ ~~

Zamki i architektura

zamek_w_Bolkowie
Zamek w Bolkowie, źródło: Wikimedia, Autor: Bieniecki Piotr (Praca własna) CC BY-SA 4.0

Kiedy ostatnio spędzaliśmy wakacje w Karkonoszach, pokój obok nas zajmował pewien Tata, z nastoletnim synem. Wybrali się oni na ponadtygodniowy urlop, którego celem było DOKŁADNE zwiedzenie wszystkich dostępnych w okolicy zamków, po polskiej i czeskiej stronie. A jest tam co zwiedzać! Zamek Grodziec, Bolków, Książ, czy położony nieco dalej zamek Czocha, to tylko niektóre z nich. Część obiektów jest świetnie zachowana i otwarta dla zwiedzających, część to w dużej mierze ruina. Więcej informacji na temat zamków znajdziecie tutaj.

W kontekście architektury jednak, nie tylko zamki zwracają tu uwagę. Charakterystyczne dla regionu są domy szachulcowe (tak zwany „pruski mur”), których poprzecinane ciemnymi belkami elewacje dodają regionowi malowniczości. Pozostałością po niemieckiej historii jest również rozmiar starych zabudowań, które nierzadko pod jednym dachem były w stanie pomieścić zarówno rodzinę gospodarza, jak i jego inwentarz.

Villa_Greta

Wielkość zabudowań w starych dolnośląskich gospodarstwach rolnych można zaobserwować wybierając się do położonej nieopodal Jeleniej Góry Villi Greta. Dom co prawda nie jest zbudowany z pruskiego muru, jest jednak typowo dla tego regionu monumentalny. Obecnie jest to agroturystyka dla rodzin z dziećmi, a także (moim zdaniem najlepsza w regionie) restauracja slow food. Kiedy już się tam wybierzecie, koniecznie zwróćcie uwagę na konstrukcję sufitu (czy może raczej sklepienia) w sali restauracyjnej. Jest to wspaniały przykład, z jak porządną architekturą mamy tu do czynienia.

~~ ♦ ~~ ♦ ~~

Edukacja

sudecka_zagroda_edukacyjna
Wizytę w Villi Greta warto połączyć z odwiedzeniem zlokalizowanej w tej samej miejscowości Sudeckiej Zagrody Edukacyjnej. Wyjdziemy stamtąd bogatsi o solidną dawkę wiedzy o geologii, wulkanach, trzęsieniach ziemi, a nawet poszukiwaniu złota. Zagroda otwarta jest codziennie oprócz poniedziałków, a wstęp do samodzielnego zwiedzania jest bezpłatny.  Gorąco jednak polecam zwiedzanie z przewodnikiem (wszelkie informacje na stronie internetowej Zagrody). Samodzielne zwiedzanie nie jest nawet w połowie tak ciekawe!

osada_kopaniec

Wielbicieli historycznych klimatów przyciągnie z pewnością Osada Kopaniec. To wiernie odtworzona średniowieczna wioska, gdzie możemy z bliska obejrzeć rodzinne chaty, karczmę, warsztat pracy szewca lub „gabinet” medyka – a także wszystkich innych osób, które funkcjonując w symbiozie sprawiały, że osada taka w ogóle była w stanie istnieć. Szczególnie warto wybrać się tam latem, kiedy organizowane są średniowieczne festyny, a także kiedy możemy spotkać tam ludzi, którzy powrót do korzeni traktują w sposób dosłowny i po prostu tam zamieszkują, starając się sprostać wszystkim konsekwencjom takiego przeniesienia w czasie.

Z kilku naszych wyjazdów na Dolny Śląsk wybrałam te elementy, które sama uznałam za najciekawsze i najbardziej wartościowe. Mam jednak świadomość, że to kropla w morzu tego, co warto tam zobaczyć. A może Wy napiszecie w komentarzach, gdzie powinniśmy wybrać się następnym razem? Karpacz? A może Świeradów Zdrój? Czekam na Wasze miejsca.

Wasza, lekko zasmucona bo lato się kończy,

Paula

Zdjęcia:

  1. Zdjęcie ceramiki z Bolesławca pochodzi ze sklepu internetowego: www.boleslawieckaceramika.pl
  2. Zdjęcia Sudeckiej Zagrody Edukacyjnej pochodzą ze strony: http://sudeckazagroda.pl/sale-edukacyjne/
  3. Zdjęcia kolorowych jeziorek znalazłam na ich oficjalnej stronie: http://kolorowejeziorka.pl/
  4. Zdjęcia z Wikimedia Commons podpisane są pojedynczo
  5. Autorami reszty zdjęć jesteśmy my i uprzejmie prosimy o zachowanie praw autorskich, a także uzyskanie naszej zgody na ewentualne udostępnianie.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

POPRZEDNI POST
KOLEJNY POST
  • Kolorowe jeziorka muszę zobaczyć koniecznie i pokazać córce! Musza być przepiękne…

    • Poczekaj do wiosny, bo podobno te dwa najmniejsze aktualnie są wyschnięte :/

  • Dwa tygodnie temu właśnie byłam na Dolnym Śląsku przez tydzień:). Bazę wypadowa miałam w Świeradowie Zdrój. Stamtąd wybrałam się na Szrenicę, Kopę, Izerski Stóg. A także do Pragi i na zamek Czocha:). Oczywiście kilka razy wpadliśmy do Karpacza i Szklarskiej.

    • Hi hi, ciekawe czy minęłyśmy się na szlaku :) My byliśmy koło Szklarskiej od 13-go sierpnia przez tydzień.

      • A to ja byłam od 7 do 13. Może się gdzieś minęłyśmy na autostradzie;).

  • Ale tam pięknie!!! Mnie się właśnie marzy gdzieś wyprawa w Sudety. Kto wie, może jakoś jesienią się uda, bo jak ja sobie coś wbiję do głowy, to nie ma zmiłuj ;)

  • Joanna Gliniecka

    Wczoraj wróciłam ze Szklarskiej Poręby. Kolorowych jeziorek nie polecam (jak narazie). Żółte i zielone (2 z 4) wyschly

    • Serio?! Ja byłam tam parę lat temu i było super, ale pewnie ostatnie susze im zaszkodziły. Miejmy nadzieję, że w zimie nadrobią.