Lifestyle

Z rodziną wychodzi się dobrze…

14/04/2015

… tylko na zdjęciu?

Jest takie zdjęcie w domu moich Rodziców, które jest początkiem naszej rodzinnej legendy.

Proszę, oto ono:

Doboszyńscy

Widać na nim rodzinę Anny i Hieronima – z tym, że Hieronim wtedy już nie żył. Przy stoliku, ten pan z wąsem, to Henryk Doboszyński, ojciec mojego Dziadka. Wszystko fajnie, wtedy dzieci się miało, o co tyle hałasu? Ano o to, że sto lat później, za sprawą mojej Mamy, historia zatoczyła koło i prawie wszyscy ich potomkowie spotkali się znowu na jednej fotografii. A w zasadzie na dwóch, bo na jednej się nie zmieścili.

Doboszyński

Doboszyńscy seniorzy

Pierwszy zjazd rodzinny odbył się ponad 20 lat temu. Spotykamy się regularnie, co roku, czasami co dwa. Za każdym razem, do naszego drzewa genealogicznego dopisujemy nowe osoby. Co mi to daje? Przede wszystkim poczucie, że nie jestem sama. W razie problemów, wystarczy się odwrócić i już widać pomocną dłoń. I rzeczywiście, kiedy w moim życiu posypało się dosłownie wszystko, to właśnie rodzina przepchnęła mnie na drugą stronę.

Dzisiaj stawiam rodzinę, tę najbliższą i tę dalszą, na pierwszym miejscu wśród moich życiowych wartości. Nikt i nic nie daje mi takiej siły. To poczucie zaszczepiła mi moja mama i dość długo z tym walczyłam, wielopokoleniowe relacje nie są dzisiaj trendy. Zmieniłam zdanie. W tym roku ja organizuję nasz zjazd. Dam radę?

zjazd_czerwiec_2012 148

zjazd_czerwiec_ 2012 177

Ten wpis jest odpowiedzią na kwietniowe wyzwanie blogowe na www.senmai.pl – ‘Rodzinnie’

 

Zapisz

Zapisz

Mogą Cię zainteresować:

23 komentarze

  • Odpowiedz Edyta 23/04/2015 at 13:43

    Ja osobiście uwielbiam spotkania rodzinne. Kiedyś za szczeniaka mierziły mnie one strasznie. Teraz kiedy znalazłam się po drugiej stronie, jako dorosła, wykorzystuję każdą okazję, żeby zwołać wszystkich do jednego stołu. Kilka lat temu, spotkaliśmy się pięciopokoleniowo. Zrobiliśmy wtedy rodzinną fotografię (podobną do tej Twojej sprzed 100 lat). Dziś już ktoś z niej ubył i ktoś przybył. Tak zaczyna się drzewo genealogiczne naszych potomków :)

  • Odpowiedz KorneliaN. 23/04/2015 at 10:21

    W historiach rodzinnych najlepsze jest odnajdywanie kolejnych gałęzi i poznawanie historii rodzinnych. Czasami są one naprawdę niesamowie i sprawiają, że jest się dumnym ze swojej rodziny.

  • Odpowiedz Vandrer Uggle 15/04/2015 at 11:16

    Uwielbiam takie stare rodzinne zdjęcia:) Pan na ostatnim wygląda jak Bruce Willis:)

    • Odpowiedz Paula 15/04/2015 at 11:58

      Ha, ha, to mój mąż :) Muszę mu to powiedzieć!

    • Odpowiedz Edyta 23/04/2015 at 13:38

      To była moja pierwsza myśl gdy spojrzałam na to zdjęcie :)

  • Odpowiedz My Sweet Little Precious 15/04/2015 at 10:23

    Wow, wspaniała historia w zdjęciach, a w tym pierwszym czuć powiew dawnych czasów :)

  • Odpowiedz Anna Porycka 15/04/2015 at 09:19

    Pięknie! W poprzednie wakacje też mieliśmy zjazd rodzinny i nie mogłam się nadziwić ile nas było :) Tu tak samo!

  • Odpowiedz Kasia Makarska 14/04/2015 at 20:15

    Niesamowite…
    Dobrze, że Twoja mama zaszczepiła w Tobie takie wartości. Rodzina to najważniejsze i najlepsze, co może nas spotkać. :*

    • Odpowiedz Paula 14/04/2015 at 21:39

      Kasiu, zgadzam się w całej rozciągłości. Ale łatwo to mojej mamie nie było :)

  • Odpowiedz Agnieszka - Kornatkowo.pl 14/04/2015 at 19:05

    Piękne są takie spotkania po latach. Z rodzinnych opowieści wiem, że dawniej w mojej rodzinie takie spotkania były bardzo częste. Teraz mimo rozwiniętego transportu i wielu kanałach komunikacji niestety już sie tego nie robi, a szkoda.

    • Odpowiedz Paula 14/04/2015 at 21:49

      Może … spróbuj? Najtrudniej zacząć, szukać adresów, później już jakoś leci. Powodzenia!

  • Odpowiedz Pomaranczowe Love 14/04/2015 at 18:14

    Z pewnością dasz radę! Bardzo fajne są takie zebrania rodzinne, zazdroszczę, bo j nigdy nie uczestniczyłam w czymś takim, a bardzo bym chciała. Razem z kuzynem (którego nigdy nie widziałam na żywo chyba) tworzymy w internecie drzewo genealogiczne i dzięki temu mam choć trochę namiastkę więzi i to poczucie, że “jest nas dużo”. Pozdrawiam.

  • Odpowiedz CzekoAda 14/04/2015 at 18:09

    O rany, taka rodzinka robi wrażenie! Super :) Trafiłam tu do Ciebie dzięki wyzwaniu Uli, ja też biorę w nim udział :)

  • Odpowiedz Nasze Kluski 14/04/2015 at 16:00

    Poważna impreza z taką liczbą gości:)

  • Odpowiedz Lucy Mayday 14/04/2015 at 14:37

    Fantastycznie jest mieć a) dużą rodzinę, b) tożsamość dziejową, c) dokumentację fotograficzną uwieczniającą a i b. Tak właśnie powstają sagi, które uwielbiam czytać.
    Dane dotyczących członków mojej rodziny spłonęły razem z kościołami, w których były gromadzone (księgi parafialne) oraz z miastami, w których ginęli również moim przodkowie. Schade. Czegoś mi w życiu brak

    • Odpowiedz Paula 14/04/2015 at 22:15

      Rzeczywiście szkoda. U nas dużo pamiątek przetrwało wojnę, chociaż Babcia uciekała z Wilna przez zieloną granicę. Teraz się zastanowiłam: jak ona te fotki przewiozła? Podobno nic nie wolno im było brać…

  • Odpowiedz Joanna Wiśniewska 14/04/2015 at 14:19

    Niesamowite zdjęcia, no i rodzina. Nasza niestety jak pocięta fotografia. Zazdroszczę rodzinki :)

  • Odpowiedz Magda 14/04/2015 at 14:18

    Piękna historia. Piękne zdjęcie. Wspaniale, że macie takie spotkania. Zazdroszczę. Teraz – nie wiem czy to kwestia mody – obawiam się, że taki więzi nie ma z innego – o wiele smutniejszego powodu – kłótnie, zatargi, wieczne pretensje… To dzieli, a szkoda. Ciekawam spotkania przez Ciebie zorganizowanego.

    • Odpowiedz Paula 14/04/2015 at 22:26

      Dzięki Magda :) Zaglądaj na Facebooka, pewnie wrzucę kilka zdjęć, impreza ma być w czerwcu :)

  • Odpowiedz Kobiecy Zmysł 14/04/2015 at 12:53

    Pierwsza fotografia bezapelacyjnie robi wrażenie. Mam sporo starych zdjęć w domu,ale takiego w swojej kolecjki rodzinnych pamiątek nie mam. Jakiś czas temu czytałam książkę “Zielona sukienka” Małgorzaty Szumskiej. Ona też była o rodzinie. Właściwie to o pięknej historii jej Dziadków, którzy zostali rozdzieleni na wiele lat. Potem ich wnuczka, autorka tekstu 60 lat później pojechała w podróż śladami ich życiowej drogi. Piękna opowieść. Ale słoniła mnie ona do takiej refleksji, teraz ten post mnie w tym utwierdził, że chciałabym spotkać swoją daleką rodzinę. Taką, o której ja nie wiem, a przecież istenieje. Marzy mi się takie ogromne drzewo genalogiczne, na którym byliby wszyscy. Bez wyjątku. Kiedyś spróbuje ;)

    • Odpowiedz Paula 14/04/2015 at 22:28

      Stworzyć takie drzewo to pewnie wyzwanie na kilka lat :) Ale warto. Pozdrawiam serdecznie!

  • Odpowiedz Monika Wyderka-Chodak 14/04/2015 at 12:39

    Ale zazdroszczę takich spotkań. No i zdjęcia to również nieopisany skarb.

  • Odpowiedz DOROTA DZIUBDZIELA 14/04/2015 at 11:36

    co za wspaniałe zdjęcia! Ja też swego czasu poszukiwałam swoich przodków, ale niestety większość z nich albo dawno nie żyje, albo Ci kórzy żyją z rodziny nie pamiętają dużo… Moje drzewo genealogiczne pewnie miałoby bardzo duże korzenie, rodzinę mam bardzo dużą, liczącą aż ponad 100 osób! Nie wspominając już o tych osobach o których nawet nie mam pojęcia! Ale miło jest patrzeć na takie zdjęcia i cofnąć się w czasie…Pozdrawiam ciepło ♥

  • Podoba Ci się post? Zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło! A jeśli masz krytyczne uwagi, też chętnie je przeczytam. Zalogowanie się do systemu komentarzy lub/i subskrypcja dyskusji pod postem lub całej strony, równoznaczne są z akceptacją Polityki Prywatności. Podanie danych jest dobrowolne. Komentarze są moderowane i pojawiają się na stronie po zatwierdzeniu przez Admina.

    Kolejny post
    Jest to ogólnie znany fakt, że duża część adeptów psychologii…