w Inspiracje

Precz z niepotrzebną skromnością!

precz-z-niepotrzebna-skromnoscia

Zastanawialiście się kiedyś, czy skromność można nazwać jednoznacznie pozytywną cechą charakteru? A co, jeśli nam szkodzi? Jeśli wychowani, a w zasadzie ‘wychowane’ – bo rzecz dotyczy bardziej kobiet niż mężczyzn, zgodnie z zacną maksymą “stój w kącie, znajdą cię” pozwalamy, żeby szanse na sukces przechodziły nam koło nosa?

skromność

W ostatnim czasie czytuję sporo kobiecych blogów. Każdą wizytę rozpoczynam od odnalezienia strony “o mnie” ponieważ przede wszystkim interesuje mnie autor. Te strony, które mają być wizytówką blogera i zainspirować czytelnika po dalszej podróży po blogu, często pokazują naszą polską, wyssaną z mlekiem matki, czasem wręcz chorobliwą skromność, która stawia autora w znacznie gorszym świetle niż mogłoby to mieć miejsce.

Wyobraźcie sobie, że wchodząc na nieznanego nam bloga trafiamy na tekst o podobnej treści: “Jestem przeciętną dziewczyną, prowadzącą spokojne życie w jednym z polskich miasteczek. Staram się, aby to co robię było ciekawe, ale nie zawsze mi to wychodzi. Jesteśmy zwyczajną rodziną, mam męża i dwójkę cudownych dzieciaków. Na tym blogu będę pokazywać Wam naszą zwykłą codzienność. To jest początek mojej przygody z blogowaniem, więc wiem, że jeszcze sporo pracy przede mną, ale mam nadzieję drogi czytelniku, że zostaniesz ze mną na dłużej. Wybacz błędy i niedociągnięcia, blog nie wygląda tak jak powinien, ale będę nad nim pracować”. Ciężko się zainspirować, prawda? Po co mamy czytać o czymś co już znamy? Po co mamy nastawiać się na to, że będzie nieładnie i z błędami?

precz ze skromnością

Z racji wykonywanego zawodu dużo czasu spędzam analizując kwestie związane z psychologią w biznesie i tak zwanym “personal brandingiem”. Nie czas i miejsce teraz na to, żeby opowiadać Wam o całej idei – z resztą i tak najlepiej robi to coach Mateusz Grzesiak, na przykład na swoim Facebooku, ale chcę powiedzieć Wam teraz absolutnie najważniejszy fakt: jedną z najlepszych rzeczy jakie możemy dać sobie i nauczyć swoje dzieci, jest umiejętność budowania na swoich mocnych stronach. Nikt, absolutnie nikt na świecie nie jest super-ideałem, ale też każdy, absolutnie każdy człowiek ma coś, co go wyróżnia. To jest nasza siła i to powinniśmy pokazywać światu. To co, że błędy. To co, że zaczynam. Ale mam to coś co może Cię zaciekawić drogi czytelniku!

precz skromność

Warto również w tym miejscu grubą linią oddzielić nadmierną skromność od zdrowej pokory. Pokora pokazuje nam kiedy nie ma sensu porywać się z motyką na słońce. Nadmierna skromność niszczy naszą indywidualność.

Polski kompleks niższości i niewiara we własne siły jest naszym drugim JA. Kształtowanym od najmłodszych lat. Osoby, które mają okazję posyłać dzieci do np. amerykańskich szkół mówią wprost: tam uczy się pewności siebie. Odkrywania atutów. Poszukiwania swoich talentów. Funkcjonowania w społeczności. Osiągania i oczekiwania sukcesów. Nasze dzieci w tym samym czasie uczą się kaligrafii i kolorowania obrazków bez wychodzenia za linie. A może byśmy to jednak zaczęli to zmieniać? Nauczyli się doceniać swoje i przestali bać się cudzej zawiści, która każe nam nie wychylać się poza przyjęte standardy?

freedom

Zanim zostawię Was z tymi przemyśleniami, mam dla Was propozycję: spróbujcie zacząć zwracać uwagę na te sytuacje, kiedy Wy sami, lub ktoś w Waszym otoczeniu wyraża zdanie: “Ale jestem głupia”, “Ale ze mnie idiota/ debil/ kretyn”, “Nie udało mi się jak zwykle”, “Nigdy nie robię nic dobrze”, “Może jakimś dzikim trafem mi to wyjdzie?”. Zastanówcie się jak to przeformułować. Czy “Podjęłam złą decyzję”, “Nie pomyślałam o tym”, “Muszę przyjąć inną strategię”, “Może skorzystam z pomocy?” nie brzmi daleko lepiej? Warto się tego nauczyć i wpoić to swoim dzieciom.

Miłego weekendu!

freedom!!

PS. A teraz idę poprawiać swoją stronę “O mnie“. ;)

Zapisz

POPRZEDNI POST
KOLEJNY POST
Udostępnij:
  • No tak. Taka skromność nie jest zaletą. Dałaś mi do myślenia… :)

  • Twój post dał mi sporo do myślenia. Niedawno byłam w takim właśnie punkcie, ale na szczęście zdałam sobie z tego sprawę i powoli staram doceniać się moje mocne strony i czynić z nich atuty. Ale nadal często łapię się na tym, że zadaję sobie pytanie: czy to wypada? co sobie inni pomyślą? A przecież takie myśli tylko ciągną nas w dół.

    • Paula

      Czasami warto o tym myśleć, w końcu nie jesteśmy samotnymi wyspami na oceanie. Ale z całą pewnością nie powinien być to nasz naczelny punkt odniesienia. Pozdrawiam serdecznie!

  • Kiedyś też byłam taką szarą myszką. Nie bardzo lubiłam obnosić się z tym robię dobrze, bo czy ja w ogóle robiłam coś dobrze? Wtedy nie. Teraz już tak. Właśnie tak jak napisałaś w ostatnim akapicie zmieniłam swoje podejście do wielu rzeczy, przede wszystkim do samej siebie. Bo to my jesteśmy największym krytykiem siebie. Nikt inny nie dokopie nam tak bardzo jak my sami sobie, ale warto z tym walczyć.
    Właśnie uświadomiłaś mi, że też muszę popracować nad zakładką ‘o mnie’. Bo ona i owszem jest :D ale nie zachęca, bo jest do zrobienia. Czas i na nią ;)

  • Bardzo się z Tobą zgadzam. Przesadną skromność i pokorę nazwałabym fałszywą. Opisy autorów blogów rzeczywiście często wyglądają tak, jak piszesz.
    Cały problem polskiego poczucia niższości ma dla mnie dwie strony.
    Jedno to rzeczywiste niedowartościowanie i zaniżone poczucie własnej wartości, a drugie to właśnie fałszywa pokora, czyli świadome mówienie o sobie gorzej niż się myśli, żeby “lepiej” wypaść w towarzystwie.

    • Paula

      No tak, bo u nas na czyjeś osiągnięcia patrzy się wilkiem. A szkoda.