Podróże

Nanga Parbat – przeczytaj, jeśli chcesz zrozumieć

31/01/2018
Adam Bielecki i książki o Himalajach

Tak sobie myślę: żaden ze mnie ekspert od himalaizmu. Co więcej, z niższymi górami też mam niewiele wspólnego, a najtrudniejsze podejście jakie wykonałam na własnych nogach to piesza wycieczka na Giewont. Z tym, że na wierzchołek i tak nie weszłam, bo były tam nieprzebrane tłumy i nie chciało mi się stać w kolejce. Cóż, jaki wspinacz, takie osiągnięcia, chciałoby się powiedzieć. Ale przynajmniej nie przyszło mi do głowy, żeby wybrać się w Tatry bryczką. Zawsze jakiś sukces. I nie przychodzi mi do głowy też, żeby krytykować nikogo na Nanga Parbat. Nie jestem wszak hipokrytą.

Nanga Parbat

Zastanawia mnie również ilu “ekspertów”, którzy wypisują na różnych forach swoje opinie ma osiągnięcia podobne do moich. Za wyjątkiem hejterów i twórców obrzydliwych memów (tego pojąć żadną miarą nie jestem w stanie) myślę sobie, że może piszą, bo też wstrząsnęła nimi ta tragedia. Bo wszystkimi normalnymi ludźmi wstrząsa śmierć człowieka. Nawet jeśli myślimy, że to niejako na własne życzenie. Nawet jeśli bardziej niż jemu samemu, współczujemy Bogu ducha winnym dzieciom. Albo, jeśli uważamy, go za bohatera, który aby spełnić marzenie nie wahał się zagrać va banque – i przegrał.

Nie powiem Wam jaką mam opinię na w temacie wspinaczki Tomka – Czapkinsa na Nanga Parbat. Nie, ponieważ uważam, że nie mam prawa do takich ocen. Bo kimże ja jestem, żeby mówić innym co w ich życiu byłoby bardziej lub mniej słuszne.

Jednak powiem Wam, że to co czytam a propos samej akcji ratunkowej, powoduje, że nóż mi się w kieszeni otwiera. Bo wypisując opinie typu: “powinni zostawić ją i iść po niego”, “weźcie helikopter i lećcie tam, żeby go ratować”, “przecież mogli ją sprowadzić i iść jeszcze raz”, “nie poszli, a było już tak niedaleko” ich autorzy dobitnie pokazują, że o górach nie mają pojęcia. A może warto jednak porzucić skąpstwo poznawcze i nieposkromione emocje, odłożyć na moment grę w Pet Rescue Saga i coś przeczytać zanim się już coś palnie? Może na przykład książkę?

 

Adam Bielecki Nanga Parbat

5 książek, które mogą pomóc zrozumieć, co zdarzyło się na Nanga Parbat

Żaden ze mnie ekspert od himalaizmu. Ale, kocham ludzi, fascynują mnie i namiętnie czytam ich biografie. Dzięki temu trafiłam na temat gór, który przyciągnął mnie bardziej niż inne tematy. Chociaż wyprawy odbywam tylko w wyobraźni i nie chciałabym tego zmienić (tu zobacz dlaczego).

Przeczytałam jednak już wystarczająco dużo, żeby wiedzieć CO tam się wydarzyło, DLACZEGO ratowali ją, a dla niego nie mogli już nic zrobić i że raczej NIE MA OPCJI, żeby znaleźli helikopter, który wyląduje na 7000 m. Wiem, że w takich górach, jeśli nie idziesz na własnych nogach, praktycznie nie masz szans na ratunek. Jeśli nie widzisz ale idziesz, masz je daleko większe. Jak Beck Weathers podczas tragicznej w skutkach wyprawy na Everest. Wiedziałam również, że wbrew temu co mówiono, trwająca wyprawa na K2 nie zostanie przerwana. No chyba, żeby w trakcie akcji na Nandze został poszkodowany któryś z Ratowników. Ale tak na szczęście się nie stało.

W sumie, nie trzeba czytać wszystkich pięciu. Czy jedna da jakiś obraz? Nie wiem, to zależy ile chcemy zrozumieć.

Adam Bielecki (z Dominikiem Szczepańskim) – “Spod zamarzniętych powiek”

Adam, czyli Jeden z Wielkich. Ten, co dokonał cudu. Ale tylko jednego, a wszyscy liczyli, że okaże się Adamem-Androidem i dokona dwóch. Że po tym jak myknął  1500 metrów przewyższenia w 8 godzin (a ktoś obliczył, że wymagało to od pary Bielecki-Urubko przesuwania się w górę o 2 metry na minutę, w ciągu KAŻDEJ MINUTY), myknie drugie tyle w temperaturze minus 30, do rana, co to dla niego. A później zwiezie z góry rannego kolegę i zdąży przed burzą śnieżną, zapowiadaną w południe kolejnego dnia. Pomimo, że nie miał jeszcze odpowiedniej aklimatyzacji.

Jakimś cudem, te wiadra pomyj w internecie nie uderzają teraz w Adama. To nowość, wcześniej nie było tak różowo. W swojej biografii rozlicza się z przeszłością i pokazuje siebie tu i teraz. Paradoksalnie, rzuca też światło na Nangę.

Tu link do książki. Przeczytaj, jeśli chcesz zrozumieć Adama.

Olga Morawska i Piotr Morawski “Od początku do końca”.

Olga była młodą żoną i matką dwóch małych chłopców, kiedy jej mąż – himalaista Piotr Morawski – wpadł do szczeliny w trakcie powrotu do bazy pod Dhaulagiri i zginął. Nie przy zejściu, które zdaniem wielu jest najtrudniejsze, nawet nie w drodze na szczyt, tak po prostu, zwykłego wyprawowego dnia, w trakcie aklimatyzacji. Piotr zostawił po sobie wiele pięknych zdjęć i zapiski – pamiętniki z wypraw. Olga uzupełniła to opisem ich życia poza górami. Powstała opowieść o niezwykłej relacji, gdzie miłość miesza się ze złością, a tęsknota ze zniechęceniem. Świadectwo Piotra to piękno i energia gór i ludzi, którzy tam widzą swoje miejsce.

Tu opis książki. Przeczytaj ją, jeśli chcesz zrozumieć ile szczęścia daje Wyprawa i że żadna tragedia wcale nie musi się tam zdarzyć. Ale się zdarza.

Jon Krakauer “Wszystko za Everest”

Wiosną 1996 roku w bazie poz Everestem roiło się od ludzi. Nie na darmo najwyższa góra świata ma opinie “dość łatwej” co przyciąga na nią himalajskich laików, którzy za duże pieniądze, przy pomocy tragarzy, przewodników i butli z tlenem, chcą poczuć się bohaterami i stanąć na dachu świata. Zasadniczo można uznać, że jest tam dość bezpiecznie, oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe w Himalajach. Tamtej wiosny przyszło jednak gwałtowne załamanie pogody które spowodowało, że w ciągu kilku dni życie straciło kilkanaście osób, w tym również Rob Hall, nowozelandzki wspinacz, przewodnik.

Na temat tamtych wydarzeń nakręcono szereg filmów i napisano kilka książek. Wybrana przeze mnie powieść napisana została przez dziennikarza, uczestnika jednej z tamtych ekspedycji. Nominowana do Nagrody Pulitzera.

Tu link. Przeczytaj, aby zrozumieć jak niebezpieczne są Himalaje i że to nie jest miejsce dla osób przypadkowych.

Dowolna biografia Wandy Rutkiewicz – np. najnowsza, autorstwa Anny Kamińskiej “Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci”

Wanda Rutkiewicz, bezdyskusyjnie wybitna himalaistka, w życiu “poza górami” była podobno osobą dość bezwzględną, trudną, nieprzystępną, skupioną tylko na organizowaniu kolejnych wypraw. Tak, jakby jej prawdziwe życie było tam wysoko, a Polskie niziny były tylko stanem przejściowym. Górom podporządkowała wszystko, jedynie one liczyły się dla niej naprawdę. Osiągając swoje sukcesy raniła ludzi – mężów, brata, matkę…

Była też osobą kochaną przez wielu, potrafiła znaleźć w sobie pokłady humoru i celebrować piękno życia. Tam, w górach.
Jej zaginięcie na Kanczendzondze w tamtym czasie wydawało się surrealistyczne, bo była przecież niezniszczalna. Do tego stopnia, że wielu do dzisiaj nie wierzy w jej śmierć. Bo przecież jej ciała nigdy nie odnaleziono.

Jej partner wspinaczkowy wracając ze szczytu natknął się na nią dosłownie kilkadziesiąt metrów poniżej. Wyglądała źle, ale nie chciała zawrócić. Na wysokości 8000 metrów planowała biwakować. Nie przekonał jej, żeby zeszła, nie był w stanie. Zostawił ją tam , bo to przecież Wanda – niezniszczalna. Dalszy ciąg znamy.

Tu link do audiobooka. Przeczytaj lub posłuchaj, żeby zrozumieć, że dla niektórych góra może być warta każdego ryzyka i najwyższej ceny.

Olga Morawska (później Puncewicz) “Góry na opak czyli rozmowy o czekaniu”, cz. 1 i 2

Co ma do powiedzenia rodzina jeśli Himalaista chce jechać na wyprawę? Czy żona może postawić veto? A matka?
Olga rozmawia z najbliższymi wybitnych himalaistów, z których części nie ma już z nami. Żony, matki, rodzeństwo, dzieci… Jak oni znoszą tę pasję swoich najukochańszych? Jak Himalaje wpływają na ICH WŁASNE życie? Czy potrafią podobnie ukochać te góry, czy nienawidzą ich, są o nie zazdrośni?
Arcyciekawe spojrzenie na góry z niespotykanej gdzie indziej perspektywy.

Tu link. Przeczytaj, jeśli chcesz się dowiedzieć, dlaczego żona nie zabroniła, a teraz płacze i prosi o pomoc dla dzieci.

~~ ♦ ~~ ♦ ~~

Na koniec, mała ciekawostka. Korona Himalajów i Karakorum, 14 ośmiotysięczników. Dotychczas zdobyło ją trzech Polaków – Kukuczka, Wielicki i Pustelnik. Plus, od niedawna posiadający polskie obywatelstwo Denis Urubko – tyle, że wcześniej, więc chyba się nie liczy.

Zdobyły ją także polskie himalaistki, tyle że niejako “grupowo” (!).  Otóż, nie ma takiej góry z tych najwyższych 14-stu, na której szczycie w historii nie stałaby chociaż jedna Polka. Fajnie, co?

Tę i inne ciekawostki o Polkach w Himalajach znajdziesz w książce Mariusza Sepioło “Himalaistki“. Przeczytaj, bo warto.

A tu te i inne propozycje:

 

 

Kiedy zachwyt miesza się z pogardą, “Chwała Bohaterom” z “Macie krew na rękach”, internetowo wyrażana miłość z nienawiścią, kiedy emocje obejmują całe spektrum i wielu, chociaż nie ma wiedzy, ma swoje zdanie i nie waha się go wyrażać, ja myślę: nie wolno nam osądzać. Trzeba nam rozumieć.

Czego i Wam życzę.

Wasza,


Cieszę się, że czytasz mój blog.
Nie przegap żadnego wpisu –
obserwuj PATCHWORK w serwisie
Facebook Instagram Google+Bloglovin’


Post zawiera linki afiliacyjne.

Mogą Cię zainteresować:

1 komentarz

  • Odpowiedz Igrzyska w Pjongczangu - polscy sportowcy, także prywatnie - PATCHWORK 12/02/2018 at 01:42

    […] tylko wierzchołek góry lodowej. Znacznie bardziej ciekawi dla mnie są sportowcy jako ludzie (o zamiłowaniu do śledzenia biografii pisałam Wam z kolei tutaj). Kim oni są? Jacy są prywatnie? Co poświęcają, aby trenować? Jaką pracę mentalną […]

  • Podoba Ci się post? Zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło! A jeśli masz krytyczne uwagi, też chętnie je przeczytam. Zalogowanie się do systemu komentarzy lub/i subskrypcja dyskusji pod postem lub całej strony, równoznaczne są z akceptacją Polityki Prywatności. Podanie danych jest dobrowolne. Komentarze są moderowane i pojawiają się na stronie po zatwierdzeniu przez Admina.

    Kolejny post
    Już miałam zacząć generować Wam tutaj 100 pomysłów  na to…