Lifestyle

Między nami hipochondrykami

12/03/2015
lekomania

Zastanawia Was czasami do jakiego stopnia nasz stan zdrowia zależy od tego, co w głowie? Czy myśląc o chorobach sami wpędzamy się w gorsze samopoczucie? I w jakim stopniu próbujemy sobie z tym radzić w sposób sztuczny, lecząc objawy, nie przyczyny?

Scena 1:

Piękny, słoneczny dzień. Siedzę w kawiarni, wokół mnóstwo ludzi, wszyscy mniej więcej w moim wieku. Słucham:

– Cholera, niby mamy ten pakiet medyczny, a z badaniami kłopot. A ja muszę zrobić to i to i to…

– No, zrób koniecznie, mi mówili, że to – tu pada nazwa choroby, a to wcale nie to. Ale do dobrego lekarza to nie sposób się dostać, na sześć miesięcy do przodu zapisy. Ale koleżanka powiedziała mi, że jest taki jeden (tu pada nazwisko) co daje skierowania na badania bez zbędnych komentarzy. Czekaj, mam zapisane. A internista dobry to tylko ten… Ciągnie się to godzinami.

Inna sprawa, że sama to uważam za rozbój w biały dzień, że jeden lekarz mówi, że badanie jest potrzebne, ale na nie nie kieruje bo nie ma budżetu, a drugi lekarz, który mógłby skierować, mówi że badanie wcale potrzebne nie jest. Przyjmuję więc, że są przypadki, kiedy lekarz pierwszego kontaktu, dający skierowania na badania zasugerowane przez innych lekarzy, jest na wagę złota. Moje doświadczenia w tym zakresie są proste: jeśli nie dostaję skierowania, jestem odsyłana do specjalisty. Trwa to trochę dłużej, ale nie zdarzyło mi się nigdy, żeby odmówiono mi badań, które rzeczywiście były mi potrzebne.

Scena 2:

Niedzielny obiad w zaprzyjaźnionym domu. Po 15 minutach rozmowa nieuchronnie schodzi na choroby. Co znamienne, nikt z nas nie jest lekarzem, ale każdy diagnozę stawia ochoczo i zna jedyne słuszne sposoby:

– Bierzesz antybiotyki na te uszy i zatoki? Ej no, co ty, antybiotyki to świństwo, zabiją ci odporność i dopiero będziesz się po nich zbierać, Niech mąż jedzie do apteki, kupi ci pseudoefedrynę i koniecznie bierz coś od uczulenia, bo wszystkie infekcje to z alergii się biorą. Moje wyjaśnienie, że byłam przecież u lekarza, który mi ten antybiotyk zapisał (doktor nauk medycznych, specjalista chorób wewnętrznych, nota bene), a poza tym to ja nie mam alergii, spotykają się tylko z drwiącym spojrzeniem i “sama się przekonasz” w podtekście. Nie przekonałam się, niestety, po dwóch tygodniach jestem zdrowa jak ryba, ale domyślam się, że wiele jeszcze przede mną.

lekarstwa

Scena 3:

Znowu obiad w kolejnym bliskim mi domu. Po godzinie – to chyba stało się już tradycją- towarzystwo zaczyna roztrząsać temat wyższości kremacji nad tradycyjnym pochówkiem, wraz z określaniem po raz wtóry swoich preferencji w tym zakresie. Uhhh, no nie mogę tego słuchać!

Scena 4:

Jadę do pracy samochodem. 40 minut w korku. W tym czasie w radiu pojawi się ok. 5 do 7 – o ile nie więcej – reklam cudownych specyfików na prawdziwe i wydumane dolegliwości. Masz syndrom niespokojnych nóg? (A co to do cholery jest?!!!) Mamy dla Ciebie tabletki. Twoje dziecko nie może zasnąć? Daj mu cudotwórczy syropek. Nie je? Inny syrop będzie jak znalazł. Pijesz kawę? Bierz magnez, bez tego ani rusz. A ja się zastanawiam, zwariowaliśmy, czy dobrobyt nam zaszkodził?

Konkluzja jaka w tym miejscu się nasuwa, jest niestety smutna i pewnie dość oczywista. Jesteśmy narodem chorującym, narzekającym, utyskującym, niezadowolonym. A przy tym, jak wynika ze statystyk,  bardzo nieufnym. Dlatego, lepiej niż lekarze wiemy co nam dolega i nie słuchamy nikogo, sami ordynujemy sobie badania i dobieramy dawkowanie leków. A konsekwencje?

Cytuję za raportem “Stosowanie leków dostępnych bez recepty” (CBOS, Warszawa, październik 2010):

“Sprzedaż leków w Polsce od kilkunastu lat rośnie. Jak podaje Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, nasz kraj jest szóstym co do wielkości rynkiem zbytu leków w Europie. Pod względem liczby opakowań przypadających na jednego mieszkańca zajmujemy drugie miejsce – za Francją. Niepokój budzi m.in. konsumpcja lekarstw dostępnych bez recepty (OTC; ang. over the counter). Spożywanie zbyt dużej ilości środków farmaceutycznych, stosowanie ich niezgodnie z zaleceniami oraz przyjmowanie tych samych substancji sprzedawanych pod różnymi nazwami handlowymi może spowodować zatrucie lekami. Niekontrolowanie ich zażywania może prowadzić także do uzależnienia.”


Cieszę się, że czytasz mój blog.
Nie przegap żadnego wpisu –
obserwuj PATCHWORK w serwisach
Facebook Instagram


Absolutnie nie udaję, że jestem święta w tym zakresie. Oczywiście, również wchodzę w dyskusje z lekarzami, a moja domowa apteczka pełna jest “cudownych” specyfików na wszystkie bóle. Cieszę się jednak, że w dużej mierze udaje mi się zachować zdrowy rozsądek. Że każda dolegliwość w moim domu nie urasta do rangi tragedii, że nie staram się pod pozorem wsłuchiwania się w swój organizm wmawiać sobie chorób, że jednak, pomimo wszystko, potrafię oddać autorytet lekarzom i skupić się na zdrowym życiu. Jak dziecko nie może spać, przez kilka kolejnych dni dbam o to, żeby wcześniej wstawało i wcześniej się kładło, a także żeby uprawiało sport. Jak nie je, odpuszczam. Coś zawsze zje, nad pełnym talerzem nikt jeszcze z głodu nie umarł. Jak boli mnie ucho, biorę potulnie zapisane lekarstwa (nota bene, nie znam teraz lekarza, który “wali” antybiotyki bez opamiętania), kładę się do łóżka i odpoczywam. Jak źle się czuję, wykonuję zlecone badania. Jak jestem zmęczona, daję sobie czas. Jem zdrowo, śpię, relaksuję się, dbam o wewnętrzny spokój i dobre myśli. Czuję się świetnie. Potęga podświadomości? Tego Wam wszystkim życzę.

Wasza,

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Mogą Cię zainteresować:

1 komentarz

  • Odpowiedz Badania profilaktyczne dla facetów - Patchwork 09/05/2015 at 00:16

    […] o swoje zdrowie, dzielą się na hipochondryków i twardzieli. O hipochondrykach napisałam już tutaj,  zresztą są oni jednak mniejszością, teraz będzie więc o […]

  • Podoba Ci się post? Zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło! A jeśli masz krytyczne uwagi, też chętnie je przeczytam. Zalogowanie się do systemu komentarzy lub/i subskrypcja dyskusji pod postem lub całej strony, równoznaczne są z akceptacją Polityki Prywatności. Podanie danych jest dobrowolne. Komentarze są moderowane i pojawiają się na stronie po zatwierdzeniu przez Admina.

    Kolejny post
    Czy zielony przecier może być smaczny? Jeśli ten zielony przecier…