w Rodzina

Jestem matką – nie ryzykuję – nie mogę popełnić błędu

jestem-matka-nie-ryzykuje-nie-moge-popelnic-bledu

Była kolejna z rzędu deszczowa sobota – atmosfera do szpiku jesienna i taki też mój humor. Szarość i siąpiący nieustannie deszcz powoduje u ludzi dziwną mieszankę emocji –senność pomieszaną z rozdrażnieniem. Spędzaliśmy weekend w niewielkiej wiosce na południu Polski i tak się złożyło, że aby zrobić większe zakupy musiałam wybrać się autem do najbliższego miasta, dwupasmówką. Niestety, jest to odcinek drogi przelotowej, a skrzyżowania są bez świateł – prawdopodobnie po to, aby nie przeszkadzały kierowcom w płynnej jeździe. Oznacza to także, że wszyscy rozwijają tam znaczące prędkości.


Stanęłam na kawałku drogi między nitkami jezdni, aby skręcić w lewo i … sytuacja zrobiła się patowa. kapiąca z nieba woda, śliska nawierzchnia na której droga hamowania na pewno się wydłuża, pędzące z naprzeciwka samochody, tworząca się za mną kolejka i ja, która muszę „przeskoczyć” przez dwa pasy na drugą stronę. Czekam. Jeden, drugi, trzeci, dziesiąty, dwudziesty… Luk prawie nie ma, a jeśli są, to niewielkie. Czuję podświadomie jak atmosfera za mną gęstnieje, odzywają się pierwsze klaksony, bo wiadomo „jedź oślico”, „znowu jakaś blondynka za kierownicą”. Pojawia się kolejna mikro-luka, a może zdążę przeskoczyć? Wciskam gaz, ale później noga sama idzie na hamulec. Chrzanić tych co za mną, niech trąbią jeśli chcą. JESTEM MATKĄ, NIE RYZYKUJĘ, NIE MOGĘ POPEŁNIĆ BŁĘDU.

Wcześniej

Zanim pojawiła się na świecie moja córka, myśl, że może mi się coś stać praktycznie dla mnie nie istniała. Nie uprawiałam co prawda sportów ekstremalnych, ale nie było dla mnie problemem wsiadanie do auta z ludźmi których praktycznie nie znam, planowanie skoków spadochronowych w tandemie, podróże samolotami, które na pierwszy rzut oka wyglądały jakby miały się rozlecieć (pewnie nieco przesadzam, nie słyszałam, żeby którykolwiek się rozleciał), lub w niespecjalnie bezpieczne miejsca. Nie myślałam o trzęsieniach ziemi, terrorystach, huraganach, ale też o lokalnych rzezimieszkach, którzy mogli zaatakować mnie w ciemnej uliczce.
Kiedy zostałam mamą moja percepcja zmieniła się o 180 stopni. Nie ryzykuję bez potrzeby. JESTEM MATKĄ, NIE MOGĘ POPEŁNIĆ BŁĘDU. Nie pojadę teraz na wakacje do Egiptu, bo bałabym się wybrać do Piramid. W szczycie sezonu, rzadko bywam w dużych miastach – jak Paryż, Berlin lub Barcelona. Kiedy nie muszę, nie jadę samochodem w trasę w nocy. Kiedy jestem zmęczona, zatrzymuję się.

Jestem matką, nie ryzykuję, nie mogę popełnić błędu

Na pewno mnie to ogranicza

To inni wspinają się na Mount Everest, uciekają przez jakami w Kazachstanie, skaczą na bungee, spływają Amazonką. Inni wskakują spontanicznie do samochodu, aby po całonocnej podróży spędzić dwa dni w Paryżu i wrócić – znowu całą noc samochodem. Nie robię tego i wiem, że ci inni uważają moje życie za pozbawione ekscytacji. Może i tak jest. Jest szansa, że część z tych rzeczy zrobię kiedy moja córka będzie już samodzielna. Reszty mi nie żal.

Tak samo w nosie mam co myślą inni, kiedy dbam o moje bezpieczeństwo. Nie wjadę pod koła innego samochodu tylko dlatego, że komuś za mną wydaje się, że zdążyłabym przeskoczyć przed nim. Nie wsiądę sama do nocnego pociągu, nawet gdyby ktoś oczekiwał, że kolejnego dnia rano będę w innym mieście. Kiedyś cofnęłam się przed wejściem do windy w starym bloku, bo przestraszyłam się mężczyzny, który nią jechał. Może ktoś uzna, że przesadzam. Ale przecież regularnie czytamy o kobietach zamordowanych we własnych mieszkaniach (pamiętacie Kajetana P?), zaginionych bez wieści (Iwona Wieczorek) lub brutalnie zgwałconych (choćby niedawna sprawa Polki w Rimini). Ja wiem, że żadna z nich tu nie zawiniła. Ja wiem, że tragiczne w naszych czasach jest to, że nie możemy czuć się bezpieczne. Jestem ostatnią osobą która byłaby skłonna obwiniać ofiary przemocy o to, że same ją sprowokowały choćby nieodpowiednim strojem. Ale, świat jest jaki jest. JESTEM MATKĄ, NIE RYZYKUJĘ, NIE MOGĘ POPEŁNIAĆ BŁĘDÓW. Czyli, muszę wziąć to pod uwagę.

jestem matką nie ryzykuję

Czasami zdarza mi się rozmawiać z dziewczynami, które jeszcze nie mają dzieci.

Mówię im wtedy: jeśli chcesz zrobić coś obiektywnie nie do końca bezpiecznego, zrób to teraz. Istnieje duża szansa, że później już sobie na to nie pozwolisz. Trochę jednak żałuję, że nie skoczyłam z tym spadochronem… No, ale cóż, JESTEM MATKĄ, NIE RYZYKUJĘ, NIE MOGĘ POPEŁNIAĆ BŁĘDÓW.

Zdaję sobie sprawę, że obiektywnie większe prawdopodobieństwo jest, że coś mi się stanie kiedy będę szła po warszawskiej ulicy niż to, że zginę skacząc na bungee. No tak. Ale ja MUSZĘ chodzić po ulicy, a NIE MUSZĘ skakać na bungee. Czyli znowu … JESTEM MATKĄ, NIE RYZYKUJĘ, itd…

Co o tym sądzicie? Czy Wy też jesteście tak wrażliwe na punkcie swojego bezpieczeństwa?

Wasza,


Cieszę się, że czytasz mój blog.
Nie przegap żadnego wpisu –
obserwuj PATCHWORK w serwisie
Facebook Instagram Google+Bloglovin’


 

POPRZEDNI POST
KOLEJNY POST
Udostępnij:
  • Jestem w pewnym sensie wrażliwsza odkąd zamieszakałam w USA. Po ciemku sama nigdzie nie chodzę, w torebce mam gaz pieprzowy w razie sytuacji zagrożenia i wiem, że np. nie zatrzymałabym się widząc światła wozu policyjnego za mną, jeśli w danym miejscu nie czułabym się w 100% bezpiecznie. Nie kuszę losu. Ale nadal skoczyłabym ze spadochronu i zrobiła setki szalonych rzeczy o których marzę, bo czasem ta adrenalina jest mi po prostu “potrzebna do szczęścia”. Ale nie jestem matką, może to dlatego nie rezygnuję z potencjalnego ryzyka…