w Inspiracje

Jak działa życie – o książce i o idei

jak-dziala-zycie-recenzja

Życie jest proste, twierdzi Andrew Matthews, pochodzący z Australii autor poradnikowych bestsellerów, między innymi dość już popularnej w Polsce książeczki “Jak działa życie”. Wszystko co musimy robić to kochać siebie, okazywać wdzięczność, żyć w teraźniejszości i uwierzyć, że nasze myśli kreują naszą rzeczywistość. Matthews mówi, że “zmieniając nastawienie możesz zmienić swoje życie”. A co, jeśli ma rację?

SPOTKANIE
Kiedy na początku maja szłam na spotkanie autorskie z Andrew Matthewsem, byłam bardziej niż podekscytowana. Fajny autor, fajny przekaz, sugestywne ilustracje. Do tego jeszcze dowiem się co zrobić, żeby POCZUĆ SIĘ  bardziej spełnioną. Nie żeby mi czegoś brakowało. Ale czuć entuzjazm każdego dnia … każdy tego chce.

Jak działa życie - Andrew Matthews

Z każdą chwilą spotkania moja energia opadała. Patrząc na przesympatycznego Andrew, guru sprzedającego tysiące książek na całym świecie, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to co mówi już było. Gdzieś już to słyszałam.

Jak działa życie - Andrew Matthews

Prawo przyciągania… Myśl jest energią i tworzy materię … Reguła wdzięczności… Bądź szczęśliwy tu i teraz… Kochaj siebie… Dziękuj… Znajdź swojego Świętego Graala… Czy to nie o tym pisała Rhonda Byrne w “Sukcesie”? Andy Andrews w “Mistrzu”? Albo Joseph Murphy w “Potędze Podświadomości”. O tym. Dokładnie o tym samym. Domyślam się, że skoro tylu autorów powtarza te tezy, rzeczywiście są one prawdziwe. Tylko ile jeszcze książek o tym samym się pojawi?

Jak działa życie - Andrew Matthews

Konkluzja jaka się nasuwa jest prosta: to nie jest odkrywcza książka. Dla tych co znają temat nie wniesie nic przełomowego. Jeśli jednak koncepcja prawa przyciągania jest dla Ciebie nowa, to zupełnie co innego. Informacje podane są tu w sposób prosty, wręcz łopatologiczny. Bez fabularnej otoczki jak u Rhondy Byrne, albo naukowych dysput jak u Murphy’ego. Całość okraszona miłymi dla oka rysunkami, dzięki którym tezy stają się jeszcze bardziej przejrzyste.

Jak działa życie - Andrew Matthews

A może to właśnie o to chodzi? Może “Jak działa życie” to poradnikowy absolute must dla początkujących? W takim razie początkującym go polecam.

Jak działa życie - Andrew Matthews

Kto czytał, ręka do góry! Bardzo jestem ciekawa Waszych poglądów i a propos książki, ale też prawa przyciągania. Ja sama, z pełnym przekonaniem, w nie wierzę. A Wy?

Serdeczne pozdrowienia,
Paulina

Więcej informacji i ilustracji znajdziecie tutaj.

Andrew Matthews - Jak działa życie

POPRZEDNI POST
KOLEJNY POST
  • Bardzo lubię tego typu tematykę, ale zauważyłam to samo co Ty, że większość informacji w tego typu książkach jest powielana i zmienia się tylko styl ich podania czytelnikom. Niektóre do mnie bardziej przemawiają, a niektóre mniej.

  • Dorota

    Ostatnio, gdy rozkładam jakiś problem na czynniki pierwsze, za każdym razem sprowadza się do kwestii pokochania siebie. Coś w tym jest

    • Paula

      Dorota, z całą pewnością :)

  • odrobinaraju.pl

    Pierwsze co, to przykuły moją uwagę ciekawe ilustracje i świetne do nich teksty, życiowe i realne :) sądzę że książka też jest warta uwagi i przeczytania :) Pozdrawiam

  • wydaję mi się, że fajna książka :) muszę przeczytać

  • zdecydowanie ma rację:)

  • Też wierzę! Ale ja je poznałam z książki Briana Tracy.. Czyżby kolejna książka, która mówi o tym samym? ;) Mnie się bardzo podoba, bardzo konkretna, a co najlepsze… mam wrażenie, że wcielając w życie jego zasady (m.in. o prawie przyciągania), moje życie naprawdę zmienia się na lepsze! :)

    • A, zapomniałam o Brianie Tracy! :) Jeśli zaś chodzi o prawo przyciągania: dla mnie książką otwierającą oczy był “Sekret”. Nie dlatego, że jest wybitna, tylko dlatego, że z tym konceptem spotkałam się wtedy po raz pierwszy. Cały czas mam ją w pamięci i naprawdę widzę ile się zmieniło!

      • Ja nigdy nie czytałam, ale miałam parę podejść (i to nawet chyba w dość młodym wieku). Wydała mi się trochę… za bardzo tajemnicza. Za mało konkretów. Ale to moja opinia sprzed 10 lat, więc możliwe, że jakbym ją przeczytała teraz to bym miała inne zdanie. Skoro mówisz, że nie jest wybitna (a “tylko” otwiera oczy), to póki co sobie daruję ;)