w Lifestyle

Baba za kierownicą – i dobrze!

baba-za-kierownica

Też uważasz, że dzień bez samochodu to dzień stracony? ;) Trochę żartuję, ale faktem jest, że kobiet regularnie prowadzących samochody na szczęście powoli przybywa. Drogie Panie, czas zatem rozprawić się ze stereotypem baby za kierownicą! Nie na darmo mówi się, że kobiety jeżdżąc spokojniej i ostrożniej powodują mniej wypadków. Potrafimy być świetnymi kierowcami, jeśli nie dajemy sobie wmawiać głupot. A kiedy nauczymy się kilku uniwersalnych zasad drogowego know how i bon ton, ten obraźliwy epitet będzie dotyczył tylko innych.

Dopiero zaczynasz swoją przygodę z samochodem? Zajrzyj koniecznie tutaj.

baba za kierownicą - patchwork

Baba za kierownicą – zasady uniwersalne

Przepisy ruchu drogowego w lepszym lub gorszym (a na pewno akceptowalnym) stopniu ma opanowane każdy posiadacz prawa jazdy, więc nie o tym tu będzie. Chciałabym zwrócić Wam uwagę na kilka reguł, które przydadzą się każdemu użytkownikowi szos:

  1.  Scan, don’t stare – czyli w tłumaczeniu: skanuj, nie gap się. Chodzi o to, żeby prowadząc samochód aktywnie przyglądać się całemu otoczeniu – bliżej, dalej, z przodu, z tyłu, z boku, po prawej, po lewej – tak jak daleko sięga nasz wzrok, a później znów bliżej, pod koła i do przodu przez szybę auta, które jedzie przed nami. Takie przesuwanie wzrokiem z punktu do punktu dzieje się w ułamkach sekund, ale dzięki temu mamy dokładne rozeznanie co może wydarzyć się za chwilę, co nierzadko pozwala nam uniknąć niebezpieczeństwa.
  2. Zaufaj intuicji – czyli zgadnij, co kierowca innego samochodu może zrobić za moment. Intuicja to potężny sprzymierzeniec kierowców, pozwalający uniknąć wielu wypadków. To ona podpowiada nam, że ten ktoś na prawym pasie zaraz wjedzie nam pod koła, że rowerzysta jednak nie zsiądzie z roweru, aby przeprowadzić go przez przejście dla pieszych (a powinien), że gość, który od 10 minut jedzie za autobusem zacznie go wyprzedzać akurat jak będziemy go mijać, albo pani gadająca przez telefon puści kierownicę, żeby zmienić bieg, przez co jej samochód wpakuje się na nasz pas.

baba za kierownicą - patchwork

Baba za kierownicą w mieście

  1.  Parkuj tak, żeby inni mogli zaparkować obok ciebie. Tam, gdzie miejsca parkingowe są na wagę złota, blokowanie więcej niż jednego przez jeden samochód to zwykłe świństwo. Niestety, widuję to nagminnie.
  2. Nie wjeżdżaj na skrzyżowanie jeśli nie możesz z niego zjechać. Wydaje się, że jest to absolutna podstawa, jednak zdumiewająco wielu kierowców liczy na to, że a nuż się uda. Nie udaje się, skrzyżowanie blokuje się na kolejną zmianę świateł, a korki robią się coraz większe.
  3. Na rondzie masz pierwszeństwo! Wcale nie musisz zatrzymywać się, żeby wpuścić tych co jadą z prawej strony (chyba, że tak nakazują ci światła lub policjant).

baba za kierownicą - patchwork

Baba za kierownicą w trasie

  1. Nie blokuj lewego pasa! Jest to jedno z najbardziej denerwujących zachowań na drodze. Wyprzedzanie po prawej stronie jest bardzo niebezpieczne, dobrą praktyką więc jest, żeby lewy pas zostawić wolny dla aut jadących szybciej. Kodeks drogowy mówi, że “kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni”. Więc, powolna jazda lewym pasem w sytuacji kiedy prawy jest pusty, jest wykroczeniem drogowym.
  2. Nie baw się w szeryfa – chociaż to raczej nie jest domena kobiet ;). Chodzi o to, żeby stojąc w korku nie blokować aut próbujących objechać ten korek z prawej lub lewej strony. De facto takie objeżdżanie pozytywnie wpływa na rozładowanie korków, a udając szeryfa sami narażamy się na mandat. Więcej informacji na ten temat znajdziecie w tym materiale.

baba za kierownicą - patchwork

A Was, co denerwuje u innych kierowców? A może macie jakieś swoje niezawodne patenty na jazdę samochodem, którymi chcecie podzielić się z innymi? Zapraszam!

Wasza,

Baba za kierownicą


Cieszę się, że czytasz mój blog.
Nie przegap żadnego wpisu –
obserwuj PATCHWORK w serwisie
Facebook Instagram Google+Pinterest Bloglovin’


jak nauczyć się jeździć

PS. Szowinistycznym męskim niedowiarkom polecam ten oto artykuł o kobietach kierowcach.

POPRZEDNI POST
KOLEJNY POST
  • Znam zasady, wiem jak trzeba prowadzić, ale … egzamin jeszcze przede mną :P
    A tak na serio, to dopiero po kursie zobaczyłam jak wrednym pieszym dotychczas byłam i jak wielu szczegółów muszę się trzymać, żeby właśnie dobrze zaparkować a nie “jak baba”, żeby trzymać się swojego pasa, żeby dziękować światłami, bo milej się jedzie itp. No i oczywiście masz świętą rację z tym skanowaniem otoczenia, bo tu chodzi o wyćwiczenie uważnego spojrzenia, uważności w życiu, a to jest ogromnie ważne nie tylko przy prowadzeniu pojazdów.

  • Już od kilku ładnych paru lat w mojej zakładce życia “do zrobienia” jest prawo jazdy. Niestety ciągle to odkładam i odkładam. Ciągle sobie obiecuję, że tak to w tym roku się stanie. I ciągle nic. Wstyd, wstyd i lenistwo! :D

  • www.kilkuetatowamama.com

    ja się w końcu muszę przełamać!!!

  • Ja bym dodała od siebie jeszcze kilka kwestii:
    1)”kup sobie zestaw głośnomówiący lub słuchawkowy”. Niestety, niektóre kobiety rozmawiające przez telefon są znacznie bardziej nieprzewidywalne na drodze niż mężczyźni (robią niejednokrotnie bardzo głupie manewry bądź np. wymuszają pierwszeństwo). Jeżdżę codziennie po dużych miastach i jeżeli ktoś wykonuje dziwne ruchy autem, stwarzając niebezpieczeństwo, to jest to często pani kierowca z telefonem przy uchu. Trochę dziwne, bo kobiety przecież powinny mieć większą podzielność uwagi, tak się przynajmniej mówi ;)
    2) “jeśli ograniczenie jest do 50, to nie rób korków jadąc 30, gdy masz przed sobą pustą drogę i dobre warunki do tego, żeby jechać te 50” – jazda powinna być dynamiczna i dostosowana do warunków, dlatego kiedy widzę, że ktoś się wlecze ciągnąc za sobą wianuszek samochodów, podczas gdy spokojnie mógłby przyspieszyć (bo np. nie jest to sytuacja, kiedy szuka miejsca parkingowego), to się wkurzam, bo mogę nie zdążyć na czas dojechać tam, gdzie potrzebuję. Oczywiście jest w tym ogromna wina słabych instruktorów, którzy uczą takiej jazdy, ale praktyka czyni mistrza – warto się doskonalić cały czas, tak że i po kursie.
    3) “reaguj na sygnały innych kierowców” – może niekoniecznie chodzi o trąbienie, ale o np. miganie światłami, gesty rękami (pomijam te obraźliwe;) – jadę, korki w mieście, wpuszczam panią przed siebie, żeby nie stała godzinę, chcąc jednocześnie zachować płynność przejazdu, a ona stoi i nie wie o co chodzi. Ruszy gwałtownie dopiero jak będę już blisko, zajeżdżając mi drogę i powodując korek na dwóch pasach. Panowie zazwyczaj nie mają problemu z takimi rzeczami.
    4) “spraw sobie samochód dostosowany do swoich umiejętności i potrzeb” – jednym słowem: jeśli nie potrafisz jeździć i parkować terenówką czy limuzyną, to kup sobie coś mniejszego a wszyscy wokół odetchną.

    To takie moje codzienne obserwacje z terenów miejskich – ciasnych ulic i zapchanych do granic możliwości parkingów, gdzie parkuje się i wyjeżdża niejednokrotnie na milimetry.

    Kobiety potrafią być świetnymi kierowcami, niestety zawsze znajdzie się taka baba, która zepsuje innym opinię – jak to w życiu ;)

    Tak ogólnie to bardzo fajny tekst, pozdrawiam!

    • Kochana, masz świętą rację, w każdym punkcie. Dziękuję Ci bardzo za Twój głos w dyskusji :)

      • W sumie to z doświadczeń ostatnich miesięcy mi się jeszcze przypomniało, że kierowcy, a zwłaszcza niestety kobiety, nawet jeśli używają lusterek przy zmianie pasa ruchu, to nie mają w zwyczaju oglądać się przez ramię. Lusterka nie pokażą tego, co znajduje się w martwym punkcie i tym sposobem już setki razy musiałam gwałtownie hamować i trąbić, bo inaczej mój samochód byłby zgniecioną kupą blachy a ja bym zapewne nie napisała już tego komentarza ;)

  • Ja tam lubię być kierowcą i nawet duże odległości mi niestraszne ;) Idealnym kierowcą pewnie nie jestem, ale dla stereotypu baby za kierownicą bardzo mi daleko :p A wśród pozostałych uczestników ruchu najbardziej wkurzają mnie Ci lubiący mój “zderzak”, którzy z uporem maniaka próbują wymusić zmianę pasa gdy obydwa są zajęte i oczywiście “szybcy i wściekli”, dla których ograniczenia prędkości nie mają żadnego znaczenia dopóki w najlepszym wypadku nie dostaną mandatu…

    • Tak, albo tacy co wyprzedzają na czołowe, spychając auto jadące z przeciwka na pobocze i jeszcze migają światłami, żeby im zjechać!

      • Bo przecież oni JADĄ! Królowie szos! Nie raz musiałam uciekać przed takimi idiotami na krajowej 7… No cóż, chyba nie każdy ceni swoje życie, a raczej życie innych uczestników ruchu…

  • gin

    Mnie szalenie denerwuje, gdy ktoś skręcający w lewo blokuje cały pas, że nie można go objechać. I to właśnie najczęściej robią kobiety.
    Sama jeżdżę na co dzień, i to całkiem sporo kilometrów (jeszcze niedawno codziennie 90 tylko do szkoły i z powrotem); moim zdaniem kobiety jeżdżą po prostu ostrożniej, nie tak brawurowo.

    A prawdziwym utrapieniem są osoby (obojga płci!) zbliżające się do setki i stanowczo prowadzące auta 40 km/h… ;)

    • No, masz rację. Zapomniałam o tym napisać: “na lewy pas zjeżdżaj jak chcesz skręcić, a nie kilometr wcześniej” :) Panie są w tym mistrzyniami.

  • Jejku, jak ja nie cierpię gadania, że kobieta jest złym kierowcą! Prawie tak samo, jak gadania, że młody kierowca jest złym kierowcą. Chociaż zazwyczaj jeździ lepiej od dziadka, który wyjeżdża w trasę dom-kościół co niedzielę i nie pamięta już zasad ruchu drogowego, ale przecież zrobił prawko 60 lat temu, więc jest lepszym kierowcą. Ale nie o tym tu mowa.
    Jestem kierującą panią i nie uważam się za gorszą od facetów, z którymi zdarza mi się jeździć i którzy niesamowicie szarpią. Mnie się to nie zdarza, ale nikt mnie nigdy za to nie pochwalił, bo jestem babą i pewnie i tak jeżdżę źle.
    Co mnie wkurza najbardziej? Kierowcy w brykach, dla których ujmą na honorze jest jechanie za moim seicento i dlatego wyprzedzają mnie w najgłupszych możliwych chwilach, często prawie powodując wypadki i wjeżdżając mi pod koła, bo z naprzeciwka jedzie inne auto, a oni muszą jakoś wrócić na pas. I tacy, którzy wloką się 30 km/h, a kiedy próbuję ich wyprzedzić, złośliwie przyspieszają nawet do ponad setki. Bo jestem babą w sejolu i nie mogę być szybsza.
    Jeszcze tylko rzucę ciekawostką o tym, że mój chłopak był bardzo zdziwiony, kiedy pożyczył moje auto i zorientował się, że ma szybsze przyspieszenie niż jego samochód, a na autostradzie wyciąga dokładnie tyle samo. Przecież to secento dziewczyny, jak to możliwe?

    • Jeździłam kiedyś Nissanem Micrą w starszej wersji. Miał malutki silnik, ale był bardzo lekki, więc na światłach ruszałam ja, później długo nikt, a później inni. Pewnie w seicento dzieje się tak samo :)

  • Mogę najbardziej denerwuje jazda zderzak z zderzak. Najczęściej na autostradach albo drogach ekspresowych to się dzieje. Totalny brak wyobraźni i strasznie niebezpieczne. Żeby było śmiesznie głównie to robią mistrzowie kierownicy, czyli panowie. Takiego zachowania w wykonaniu damskim jeszcze nie widziałam.

    • To prawda. Mój mąż strasznie się wkurza, że mu zwracam uwagę, a mnie do nieprzytomności denerwuje, że on siedzi poprzedniemu kierowcy na ogonie. Ja nigdy (!) tego nie robię.

  • A w tym wszystkim nie można zapominać o tym, że są kobitki, które za kierownicą sprawują się dużo lepiej niż panowie. :) Ja ze swojej strony powiem tylko, że wolę być pasażerką, bo jestem zbyt nerwowa. Grunt to znać swoje słabe i mocne strony, również za kółkiem.

    • A wiesz co, ja z kolei odkąd zaczęłam prowadzić samochód denerwuję się o wiele bardziej jako pasażerka… To taki minus bycia kierowcą.

      • Chociaż powiem Ci, że mąż się ze mnie śmieje, że jak mnie wiezie, to już nie musi wyzywać na oszołomów, bo ja z miejsca pasażera robię to za nas dwoje. :D Tak więc jestem nerwus niezależnie od fotela, który zajmuję. ;)

  • Wstyd się przyznać, ale nie mam nawet prawa jazdy:), więc niestety nie podniosę statystyk jako idealna baba za kierownicą;).

  • Pingback: 10 sposobów jak nauczyć się jeździć samochodem - Patchwork()

  • Vandrer leży na punkcie 1:D

    • Paulina

      Ale za to pewnie świetnie widzi w ciemnościach :)