w Dziecko

Rodzicielstwo wyrzutów sumienia

rodzicielstwo-wyrzutow-sumienia

Czy warto jest być matką, żoną – egoistką?

Moja Mama kiedyś lubiła wyliczać mi, w czym moja rodzicielska codzienność różni się od jej codzienności w latach ’70-tych i ’80-tych. Pampersy, wanienki na stojakach, obiady w słoiczkach, prywatne przedszkola, sklepy internetowe (ba, sklepy w ogóle!), powszechne korzystanie z samochodów, warsztaty dla dzieci, korporacyjne pakiety w prywatnych przychodniach, paszporty itp.,  itd.,  itp…

To prawda, trudno nie zgodzić się z moją Mamą. Warto jednak uświadomić sobie, że nasi rodzice nie musieli mierzyć się z czymś, co potrafi zatruć nam każdą chwilę relaksu i sprowadzić do niezdrowego dążenia do perfekcjonizmu – nieustannych wyrzutów sumienia. Że lepiej, że więcej, że inni mogą, to czemu ja nie?

Sen na plaży

Wraz z dostępem do edukacji – tej akademickiej, ale też tej popularnej, rodem z internetu, dzisiejszy rodzic nabiera świadomości, jak bardzo późniejsze szczęście i sukces jego dziecka zależy od jego własnych poczynań lub ilości (czy jakości) czasu jaki mu poświęci. Kult szczęścia w dzisiejszych czasach jest niezwykle silny, a kochając swoje dzieci, chcemy przychylić im nieba, co może prostą drogą poprowadzić nas do poczucia winy przy każdym, nawet drobnym, niedociągnięciu.

Nie myślcie, że mnie to ominęło – też dałam się wciągnąć w ten rollercoaster, ale po zastanowieniu powiedziałam DOŚĆ! Czas uruchomić zdrowy egoizm.

J. i internet

audiobook

  • Dziś nie oblewa mnie zimny pot, kiedy moje dziecko mówi, że mama chce mieć chwilę spokoju.
  • Uważam, że jeśli córka posiedzi godzinę przed telewizorem, oglądając fajną i mądrą bajkę (moim aktualnym hitem są”Była sobie Ziemia” lub „Byli sobie podróżnicy” oraz oczywiście i niezmiennie „Kraina Lodu”), będzie to tylko z korzyścią dla niej. A ja w tym czasie wypiję kawę i poczytam. Tak, a co? ;)
  • Ograniczyłam ilość zajęć dodatkowych. Zorganizować sobie czas kiedy nic się nie dzieje, to też sztuka. Moim zdaniem, kiedy dziecko ma zajętą każdą minutę, zabija to jego kreatywność.
  • Jeśli widzę, że córka z czegoś nie korzysta, po prostu z tego rezygnuję. Zaoszczędzone pieniądze wolę wydać na co innego. Nie szkodzi, że inne dzieci chodzą np. na karate, angielski lub matematykę i będą lepsze od niej. Wszystko w swoim czasie.
  • Nie mam wyrzutów sumienia zostawiając męża z dzieckiem na całą sobotę bez obiadu (tak wiem, moja mama by tego nie przeżyła!) wychodząc na swoje zajęcia lub warsztaty. Ugotują sobie coś, albo pójdą gdzieś, z głodu przecież nie umrą…

J. i tata

Można tak wyliczać w nieskończoność. Wszystko sprowadza się do kilku prawd, które objawiły mi się po kilku dobrych latach bycia „wszystkim dla wszystkich”. Oto one:

  1. Jestem ważna!!! Jeśli ja traktuję siebie inaczej, co miałoby skłonić innych do zmiany postępowania?
  2. Dziecko musi mieć czas na to, żeby się ponudzić i sobie z tym poradzić. Nie musimy organizować mu każdej minuty.
  3. To prawda, że czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Ale primo: Jaś długo będzie Jasiem, nie musi uczyć się wszystkiego na raz. Secundo: żaden Jan nie musi być omnibusem.
  4. Każdy mąż wie jak obsłużyć garnek.

kawa

Tym oto optymistycznym akcentem zachęcę Was do zdrowego egoizmu. Jak to u Was jest? Wszystko na Waszej głowie, czy udało się Wam pokonać ten stereotyp?

 

Zapisz

Zapisz

POPRZEDNI POST
KOLEJNY POST
Udostępnij:
  • Bezdzetna z wyboru

    Nikt nie mówił, że rodzicielstwo jest łatwe. Oczywiście, że każdy ma prawo do własnego wypoczynku, czasu, szczęścia itd. Ale życie, to sztuka wyboru. Jeśli zdecydowało się na dziecko, to świadomie podjęło się decyzję o pewnych dodatkowych obowiązkach i związanych z nimi trudnościach podjęło się ją ŚWIADOMIE, godząc się na pewne rzeczy. Jeśli nie mamy świadomości konsekwencji, jakie pociąga za sobą rodzicielstwo, a mimo to decydujemy się na nie, to jesteśmy bezmyślnymi dzieciorobami nastawionymi na produkowanie potomstwa – na ilość, a nie jakość wychowania, i tyle. A więc jeśli ma się np. naprawdę absorbującą pracę, czy dużo pasji, napięty grafik itd., to po prostu NIE POWINNO SIĘ MIEĆ DZIECI!!!! Tak samo nie powinno się ich mieć, jeśli nie ma się odpowiednich predyspozycji psychicznych. Swoją drogą, każdy potencjalny rodzic przed podjęciem decyzji o poczęciu testom psychologicznym powinien być poddawany. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nie każdy musi być rodzicem i nie jest to rola dla każdego, do tego trzeba mieć też talent, nie mówiąc już o warunkach materialnych itd. Swoją drogą, egoizmem już jest samo rodzicielstwo, bo to my chcemy mieć dziecko z własnej zachcianki lub bezmyślności, nie zważając często na późniejsze konsekwencje, poziom wychowania itd., podczas gdy dziecko przychodzi na świat wbrew własnej woli – nikt się jego nie pyta, czy chce się urodzić. W wielu wypadkach motywacją do bycia rodzicem jest np. emerytura, albo opieka na starość, a nie jakość życia dziecka. Niestety taka jest prawda i takim ludziom powinno się ZABRONIĆ ROZMNAŻAĆ.
    Pisząc to nie chcę nikogo urazić, ani nie ma być to pod niczyim adresem osobista aluzja. Zgadzam się, że oboje rodziców powinno być po równo zaangażowanych wychowanie, mój wpis dotyczy zresztą zarówno kobiet, jak i mężczyzn.
    Pozdrawiam.

  • bardzo bardzo fajny wpis! uczę się tego, o czym piszesz każdego dnia. a jeszcze wiele przede mną, bo mój Gałganek ma niecałe 2 latka. pozdrawiam

  • Och! Jak bardzo bliskie mi są Twoje słowa :) Sama przechodziła przez etap, o którym wspominasz i też powiedziałam dość. Moje dzieci też czasem się nudzą, a do punktu o mężu i garnku dorzuciłabym jedynie stwierdzenie, że trzeba dać mu szansę :)

  • KorneliaN.

    Popieram w całej rozciągłości. Też kiedyś byłam taką niewolnicą prawidłowego wychowania. Myślę, ze po jakimś czasie każdy znajduje złoty środek, trochę się odpuszcza, w końcu od jednego hamburgera dziecko nie umrze. A wypoczęta mama ma o wiele więcej cierpliwości niż zmęczona, głodna i zaganiana. Jak dla mnie to powinny być obowiązkowe wyjazdy dzieci na jakiś czas, aby móc się za nimi stęsknić!

  • No właśnie, nasi rodzice nie mieli tych wszystkich „mądrych internetowych porad” i jakoś nas wychowali. Ja tam uwielbiam rozpieszczać sama siebie;).

  • Trochę czasu trzeba mieć dla siebie.
    Tylko tak z synem czasu mało spędzam (praca i dojazd), że jak jestem w domu to mam ochotę z nim pobyć.
    Ale żeby czas mu organizować cały czas? No nie, bez przesady :)

  • No i racja! Wszystko z umiarem. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu, jak to miał w zwyczaju mawiać mój pradziadek.

  • Moja córka nauczona jest „bawić się sama” :) Czasami, aż za bardzo, bo lubię jak czasem zawiśnie na mnie mój skarb :)

  • Z tej innej strony powiem, że moi rodzice zachowywali się dokładnie tak jak Ty. Mam 21 lat i jestem najszczęśliwszym dzieckiem na świecie – zawdzięczam to im, rodzicom, najukochańszym, Twoja córka powie Ci to samo. :)

  • Nic dodać, nic ująć. A do Tego cudne zdjęcia. Buziaki.

  • Zdrowe podejście do życia, popieram:)

  • Taja

    Co do dodatkowych zajęć sięga zgadzam. Łatwo popaść w przesadę

  • Absolutnie się z tobą zgadzam! Jak urodziłam 1 córeczkę to brałam udział w tym wyścigu, ale w którymś momencie kopnęłam w dupę tego strusia pędziwiatra i poleciała a ja wyluzowałam.

    • U mnie właśnie tak samo. Przy pierwszym dziecku spinka, teraz już luz…

  • nasunęło mi się tylko jedno słowo: amen! :D trafiłaś w sendo i bardzo podoba mi się Twój stosunek do tematu :)

  • Prawda, prawda, prawda. A garnek można podpisać w razie co ;)

  • Egozim taki zdrowy jeszcze nikomu nie zaszkodził. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że kiedy są dzieci trzeba sobie pewne sprawy przeorganizować w głowie, ale nadal można znaleźć złoty środek. Jak sama wspomniałaś i Twoja córka (swoją drogą śliczna dziewczynka) też potrzebuje czasu dla siebie. Może to chwila ale jednak. Dzieki temu Ty też zyskujesz czas na swoje małe przyjemności. I na dodatek jakby tego wszystkiego było mało obie jesteście zadowolone z efektu końcowego.

    A co do tego, że Mama opuszcza rodzinkę na jakiś czas i biedni muszą sobie poradzić z jakimś posiłkiem to zawsze przypominają mi się słowa mojej Mamy, która wracając z pracy zawsze słyszała jesteśmy głodni. Jej riposta w pewnym momencie sprawiła, ze sami zaczelismy dbać o swoje brzusie. Powiedziało krótko i treściwie, że lodówka z jedzeniem została w domu, a ona jej ze sobą nie zabierala więc jakim cudem jesteśmy głodni? :D no z lenistwa, bo zawsze Mama ;)

    • Rewelacyjny tekst o tej lodówce! Pozwól, że „ukradnę” i zastosuję. A tymczasem przesyłam serdeczne pozdrowienia, Tobie i Twojej Mamie.

      • Za pozdrowienia dziękuję :)
        I nie ma sprawy możesz sobie podkraść ;)

    • Świetny tekst Twojej mamy :) Jak dzieciaki podrosną muszę o nim pamiętać ;P Pozdrawiam :)