przepisy-na-przesilenie-wiosenne

Czy doskwiera już Wam tak zwane „przesilenie wiosenne”? Mnie właśnie dopada. Senność, bóle głowy, nic się nie chce, na nic nie ma siły, słońca za mało, witamin za mało, energii za mało, gdzie ta wiosna???

Przednówek, to ciężka pora w ciągu roku. Kiedyś, na wsiach kojarzył się nawet z przymieraniem głodem! Starych zapasów już nie ma, nowych plonów jeszcze nie ma, witamin więc jak na lekarstwo, a zmęczony po zimie organizm właśnie ich się domaga. Z resztą teraz, ze zdrowotnego punktu widzenia, sytuacja wygląda podobnie. Chyba, że za witaminy uznamy faszerowane chemią pomidory i inne wynalazki.

Udostępnij:
jak-kupic-samochod-dla-kobiety

Kupowanie samochodu najczęściej jest procesem żmudnym i uciążliwym, stresującym i czasochłonnym. Wydawać by się mogło, że w przypadku aut nowych sprawa jest nieco prostsza – w końcu nabywamy towar z pewnego źródła i  na gwarancji. Jednak, nawet tutaj pomyłka może być niezwykle kosztowna, w sensie finansowym oraz – co najważniejsze – w kontekście naszego bezpieczeństwa. W przypadku aut używanych cena może wydawać się bardziej rozsądna, pułapek na które możemy się naciąć jest również znacząco więcej.

Udostępnij:
roosevelta-5-poznan-sladami-borejkow

(czyli  Poznań śladami Borejków)

Znam wiele takich osób, dla których najbardziej rozpoznawalnym adresem w Poznaniu jest ulica Roosevelta 5. To tam, za bogato zdobioną bramą charakterystycznej kamienicy bije serce ukochanej serii książek mojego dzieciństwa. „Jeżycjadę” czytała moja Babcia, Mama, Siostra, czytam ja i mam przeczucie, że moja córka też nie oprze się jej urokowi. Dla mnie, powrót do jej którejkolwiek części jest jak wizyta u serdecznych przyjaciół. Pozwala odzyskać dystans, wyciszyć trudne emocje, wrócić do równowagi.

Aż żal, że zaglądając w okna sutereny w domu z wytwórnią kołder nie możemy zobaczyć jak Ida znowu energicznie rozstawia swoją rodzinę po kątach. Samych bohaterów tam nie znajdziemy, ale ich otoczenie … stoi przed nami otworem. Zapraszam Was na szczególny spacer po poznańskiej dzielnicy Jeżyce.

Udostępnij:
wielka-orkiestra-swiatecznej-pomocy-2016

Kilkoro z Was zauważyło, że nie piszę tu ostatnio zbyt często. Powód? Nader prozaiczny. Jestem empatyczna. Kiedy za oknem (i w necie) przewala się fala hejtu z prawa na lewo i z powrotem, kiedy „człowiek człowiekowi wilkiem” a wiadomości, które niesie każdy dzień jeszcze pogłębiają te podziały, kiedy polityka wychodzi na ulice, udawanie że jestem poza tym wydawałoby mi się sztuczne. Nie na darmo mieszkam w oku cyklonu.

Udostępnij:
pierniczki-last-minute

Znacie to? Wpada nam w ręce przepis na super pierniczki, a później okazuje się, że albo ciasto musi leżeć dwa dni w lodówce, albo same ciasteczka stają się jadalne dopiero po tygodniu. Jestem kiepska w planowaniu, więc nie lubię takich przepisów. Moje ciasteczka można zjeść od razu, a dodatkowo pięknie wyglądają na choince.

Udostępnij:
boze-narodzenie-inne-niz-wszystkie

Kiedy byłam małą dziewczynką, ze współczuciem patrzyłam na moją Mamę, zabieganą przed Świętami do granic możliwości i docierającą do Wigilii w stanie skrajnego zmęczenia. Ani się obejrzałam, kiedy okazało się, że sama powielam ten schemat. Pomimo najszczerszych chęci spędzania Świąt INACZEJ. Inaczej, czyli spokojniej, w mniejszym stresie i pełniejszej radości.

Udostępnij:
trzy-albo-cztery-pociagi-do-swiat

Jest taka grupa zawodowa, do której nie spodziewałam się, że będę należeć. GRUPA OSÓB PODRÓŻUJĄCYCH BIZNESOWO. To ludzie, którzy w środku nocy bez zająknienia są w stanie wymienić co znajduje się w dobrze spakowanej walizce. Co więcej, którzy tę walizkę są w stanie spakować w góra 30 minut. Którzy przemierzają niezliczone kilometry peronów, dworcowych korytarzy, wagonów restauracyjnych, postojów taksówek, albo też lotniskowych stref wolnocłowych. Którzy potrafią obudzić się rano w pokoju hotelowym i przez moment nie móc sobie przypomnieć w jakim są mieście. Którzy zagłuszają wyrzuty sumienia prezentami dla rodziny kupowanymi w dworcowych galeriach handlowych.

Udostępnij:
liebster-blog-award-i-blogi-ktore-polecam

Pozwólcie, że najpierw, tytułem wstępu, zwrócę się do moich Czytelniczek, które z blogosferą niewiele mają wspólnego: pamiętacie „złote myśli”? Takie wypasione zeszyty, które w podstawówce dawałyśmy sobie nawzajem, żeby się wpisywać. Obowiązkowym elementem każdego wpisu, była odpowiedź na przeważnie 10 skomplikowanych pytań: Kogo lubisz? Kogo kochasz? Twoja antypatia? Jaki lubisz kolor? Pamiętam, że z tą antypatią miałam spory problem, bo zupełnie nie wiedziałam co to znaczy, a wujka Google’a przecież nie było.

Udostępnij: